sobota, 24 października 2015

#przysobocie

Brawa dla mnie. Wreszcie ruszyłam tyłek, wsiadłam na rower (tak na rower, niewiarygodne, lecz prawdziwe!) i nawet schowałam aparat do plecaka. Żeby tego było mało aparat nawet został użyty i to nie raz! Tak, tak proszę Państwa! Wreszcie robiłam zdjęcia. Wreszcie przypomniałam sobie czemu to tak uwielbiałam. Trochę zapomniałam oczywiście jak bawić się ustawieniami, zdjęcia nie są jakieś porywające (nie żebym kiedyś robiła arcydzieła), ale wiem, że mogę lepiej. Muszę znów trochę poczytać, pokombinować, popróbować.. Ale przede wszystkim naładować baterię, bo niedługo padnie.

A swoją drogą piękna jest ta nasza złoto-czerwona polska jesień (kiedy nie leje, nie jest szaro, buro i ponuro).

Zapytałby ktoś co spowodowało, że przypomniałam sobie o posiadaniu aparatu, a co lepsze, że przypomniałam sobie, że ów aparat służy (i to całkiem nieźle) do robienia zdjęć. Powodów jest kilka. Jednak najważniejszymi z nich są rozmowy z kilkoma osobami, ale przede wszystkim przeżywanie przez moją skromną osobę fascynacji, od dawna już znaną i lubianą, aplikacją o wdzięcznej nazwie instagram.